Superwizja w praktyce partycypacyjnej, czyli jak zadbać o siebie i innych prowadząc konsultacje społeczne

Czasami mówicie nam, że liczba sesji na Forum Praktyków Partycypacji jest przytłaczająca i nie da się wybrać wszystkiego, co Was interesuje. W odpowiedzi na to, przez ostatnie kilka miesięcy zamieszczamy na naszej stronie artykuły na tematy poruszane na sesjach lub nawet napisane przez osoby je prowadzące. Tym razem chcemy Wam przybliżyć temat superwizji w praktyce partycypacyjnej. O tym i na 10. FPP i w poniższym tekście, opowiedziały nam Justyna Dubanik oraz Agata Urbanik z Pogotowia Facylitacyjnego.


Praca praktyczek i praktyków partycypacji oparta jest na budowaniu relacji z ludźmi [1]. Przede wszystkim dotyczy to osób mieszkających w społeczności, w której toczą się konsultacje społeczne. Relacje nawiązujemy także z osobami reprezentującymi władze, urzędy, czy podmioty prowadzące procesy partycypacyjne. Co z tego wynika? Weźmy jako przykład mieszkańców i mieszkanki. Biorą (lub nie) udział w spotkaniach, różnych formach zaplanowanych przez nas interakcji. Wnoszą (lub nie) swoje punkty widzenia, tożsamości, osobiste historie, doświadczenia grup, pozycję władzy, konflikty, jawne i ukryte interesy, świadome i nieuświadomione potrzeby. Z drugiej strony – jesteśmy my, których zadaniem jest przeprowadzić proces partycypacji, wyjść naprzeciw różnym potrzebom i oczekiwaniom, w ramach określonych granic. Tym samym wpływamy na osoby i społeczności, w których działamy – a one wpływają na nas. W pracy partycypacyjnej, tak jak każdej innej opartej na komunikacji, takiej jak praca socjalna, terapia, czy szkolenia, same i sami jesteśmy ważnymi narzędziami osiągania wyznaczonych celów. 

Mamy wrażenie, że często zapominamy o tym, w jaki sposób możemy dbać o to “narzędzie”, czyli o samych siebie i o to w jaki sposób wykonujemy naszą pracę. Cieszy nas, że jest coraz więcej inicjatyw związanych z przeciwdziałaniem wypaleniu zawodowemu. W tym tekście chcemy przybliżyć superwizję, która może być zarówno elementem systemu dbania o siebie, jak i o jakość wykonywanej pracy [2].

Czym jest superwizja

Istotę superwizji, naszym zdaniem, bardzo dobrze oddaje definicja autorstwa Franceski Inskipp i Brigid Proctor, terapeutek, które przyczyniły się do rozwoju superwizji w Wielkiej Brytanii: 

„Superwizja jest współdziałaniem, procesem ułatwiającym zmierzenie się z dwoma zadaniami. Po pierwsze należy umożliwić praktykantowi lub pracownikowi <<superwizowanemu>> rozwinąć się w roli skutecznego profesjonalisty. Po drugie, stworzenie otwartego forum, na którym pracownik może wyrazić siebie, zdać relację i zapewnić siebie i nikogo innego, że realizuje on swoje obowiązki odpowiedzialnie” [3]

Co wynika dla nas z tej definicji?

  1. Celem superwizji jest refleksja nad praktyką zawodową i udoskonalanie jej. Jest sposobem na przyjrzenie się z dystansu temu, jak wykonujemy zadania zawodowe.
  2. Superwizja opiera się na współpracy, wymianie między superwizorką [4] a osobą superwizującą się. 
  3. Superwizor oraz grupa superwizyjna są lustrem, w którym osoba superwizująca  przygląda się sobie i swoim działaniom, doświadczeniom, związanym z nimi emocjom, pytaniom, zarówno w kontekście wyzwań, jak i zasobów, tego co warto wzmocnić oraz możliwych rozwiązań.
  4. Superwizja jest procesem, zarówno, jeśli dotyczy jednego spotkania, jak i serii spotkań.

U swojego źródła – w pracy terapeutycznej i socjalnej, superwizja służy urefleksyjnieniu relacji między osobą superwizującą się (terapeutką, pracownikiem socjalnym) a ich klientami. W kontekście partycypacji obywatelskiej możemy zatem powiedzieć, że grupą korzystającą pośrednio z superwizji są osoby należące do społeczności, w których prowadzimy procesy partycypacyjne. 

Główne funkcje superwizji, które możemy wymienić to:

  • Rozwój kompetencji. Praca partycypacyjna oznacza funkcjonowanie w zróżnicowanych sytuacjach zawodowych, np. organizacja czy prowadzenie spotkań, promocja, negocjowanie. Są to obszary kompetencji, które można nieustannie rozwijać, zastawiając się nad możliwymi zmianami w działaniu, tym jak utrwalić to, co było korzystne, jak rozwijać swój potencjał. To z kolei buduje poczucie kompetencji i pozwala osadzić się w roli zawodowej. 
  • Poszerzanie świadomości i uruchamianie zasobów. Wspólna refleksja nad wybraną sytuacją pozwala skorzystać z odmiennych od naszego doświadczenia i punktów widzenia, które wnoszą superwizorka czy grupa. Pytania superwizorki pozwalają osobie superwizującej się wyjść z jednej, utrwalonej perspektywy i wyrazić rzeczy, które wcześniej nie były dopuszczone do głosu. To zaś pozwala sięgnąć do niewykorzystanych zasobów (swoich lub osób z grupy), dostrzec niewidoczne wcześniej rozwiązania, czy sposoby rozumienia.
  • Wzmacnianie bezpieczeństwa i poczucia wspólnoty. Czasami, mierząc się z jakimś wyzwaniem mamy poczucie, że ”tego typu rzeczy przydarzają się tylko nam”. To może skutkować poczuciem osamotnienia i wpływać na nierealistyczne postrzeganie danej sytuacji (“tylko ja sobie nie radzę, nikt inny nie ma takich problemów” itd.). Wymiana doświadczeń pozwala urealnić to, z czym się mierzymy i osadzić to w kontekście:  Po pierwsze, wszyscy i wszystkie mierzymy się z trudnościami. Po drugie, zauważamy, jakie są granice naszego wypływu, jak oddziałuje na nas kontekst społeczny. Dzięki rozmowie na ten temat normalizujemy “porażki”, widzimy, że mówienie o nich, zadawanie pytań, wyrażanie wątpliwości może być wzmacniające. 
  • Uzyskanie formalnego potwierdzenia kompetencji. Niekiedy superwizja jest elementem formalnego procesu otrzymania certyfikatu potwierdzającego kompetencje, umiejętności w jakiejś dziedzinie. Zadaniem superwizora jest wówczas porównanie praktyki osoby superwizującej się z opracowanym standardem kompetencji, udzielenie jej informacji zwrotnej i ocena, czy dana osoba może otrzymać certyfikat. W tym tekście skupiamy się przede wszystkim na rozwojowym aspekcie superwizji.

Superwizja różni się od innych narzędzi jakimi posługujemy się w życiu zawodowym do podnoszenia jakości pracy, np. od ewaluacji. Ewaluacja w centrum uwagi stawia zadanie, projekt oraz ocenę ich skuteczności i jakości. Oczywiście oba narzędzia mogą służyć udoskonalaniu praktyki i mogą się wzajemnie uzupełniać. 

Jakie tematy można wziąć na warsztat w czasie spotkania superwizyjnego? 

Prowadzenie procesów partycypacyjnych może dawać ogromną satysfakcję i jednocześnie może być źródłem sporych obciążeń. Poprowadzenie udanego spotkania, budujące kontakty z ludźmi, zrozumienie istoty problemu, czy towarzyszenie osobom w wypracowaniu kreatywnych rozwiązań to sytuacje dające wiele przyjemności i zadowolenia. Z drugiej jednak strony mierzymy się w tej pracy z oczekiwaniami stawianymi przez zleceniodawców, frustracją wynikającą z ograniczających nas założeń (np. czasu, budżetu), gdy chcemy wykonywać naszą pracę zgodnie z wysokimi standardami. Zmagamy się niekiedy z wykluczającymi się potrzebami i oczekiwaniami mieszkańców i mieszkanek, konfliktami, grami interesów. 

Te trudne sytuacje obciążają naszą psychikę, co przekłada się na napięcia wewnętrzne i interpersonalne. Jeśli zbierze się ich dużo mogą powodować niechęć, bezradność i wiele innych przeżyć, które obniżają komfort i jakość naszej pracy. Nagromadzone i skumulowane rodzą poczucia bezsensu, bezradności i przyczyniać się  do wypalenia zawodowego. W tym kontekście superwizja może mieć zarówno  charakter profilaktyki jak  i wspierać rozwiązywanie już istniejących trudności czy konfliktów. 

Biorąc pod uwagę specyfikę pracy partycypacyjnej, tematów do superwizji może być wiele. Weźmy na przykład realizację procesu partycypacyjnego, którego elementem jest spotkanie dla mieszkańców i mieszkanek prowadzone przez dwie osoby zatrudnione przez urząd miasta. Poniższy schemat obrazuje możliwe tematy, z jakimi mogłyby one przyjść na spotkanie superwizyjne

  1. Okoliczności prowadzonego spotkania

Punktem wyjścia sesji superwizyjnej może być refleksja nad konkretnym spotkaniem. To:

  • jakie mamy na jego temat wyobrażenia (obawy, nadzieje) i pomysły (np. scenariusz),
  • jak zostało przygotowane i co się wydarzyło przed nim,
  • co miało miejsca w czasie jego trwania i po nim,
  • jakie czynniki wpływają na jego przebieg. 
  1. Własna tożsamość, procesy wewnątrzpsychiczne

Na to, jak pracujemy wpływa nasza tożsamość i kondycja psychiczna związana m.in. z bieżącymi wydarzeniami z życia czy warunkami pracy, ale też z nagromadzonymi dotychczas doświadczeniami, przywilejami, statusem społecznym.  Kształtują one nasze postawy, przekonania i reakcje emocjonalne, które uruchamiają podczas prowadzonych spotkań świadomie lub sposób nieuświadomiony. Na przykład na to:

  • jak oceniamy daną sytuację, np. “spotkanie było nieudane, bo nie wszyscy aktywnie w nimi uczestniczyli”, 
  • czego wymagamy od siebie i współpracowników, np. “powinnam wiedzieć, jak zaangażować każdą osobę”,
  • jak postrzegamy uczestniczkę spotkania, np. “ta osoba była bardzo niezadowolona i przez nią spotkanie nie wyszło.
  1. Relacje w parze osób prowadzących spotkanie

Osoby współprowadzące spotkanie mogą mieć różne style moderacji, różne wizje, jak powinno przebiegać spotkanie, jak się komunikować, jak wchodzić w interakcje z osobami z grupy. Każde z tych zagadnień, jeśli nie jest omówione, może rodzić napięcia we współpracy i powodować, że tracimy we współprowadzącym wsparcie a zyskujemy źródło trudności i frustracji. Omówienie tych wyzwań na superwizji umożliwia m.in. wyjaśnienie niejasności i rodzących się przekonań (np. “może myśli, że nie radzę sobię z grupą”), rozbroić niepokoje ( np. “czy ta osoba wie, co robi kiedy interweniuje w taki sposób?”) i odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Pozwala też na wypracowywanie i układanie dobrej współpracy opartej na zaufaniu, która uwzględnia potrzeby i różnice każdej z osób. 

  1. Relacje w zespole projektowym

Osoby mogą mierzyć się z różnicą zdań na temat tego, jak realizować działania, konfliktami i napięciami związanymi z tym, jak pracować, co jest priorytetem w projekcie. Zespół, jako grupa, zgodnie z modelem jej rozwoju przechodzi przez różne etapy (tzw. proces grupowy), a każdy z nich wiąże się ze specyficznymi wyzwaniami. W zależności od fazy rozwoju zespołu różnie można reagować na wyzwania związane z tym, co przynosi codzienna praca np. sposób komunikacji, kultura pracy, podział zadań i odpowiedzialności, ograniczenia budżetowe, odejście kogoś z pracy. 

  1. Relacje z instytucjami i osobami zlecającymi zadania partycypacyjne.

Osoby zlecające nam zadania mają swoje potrzeby, oczekiwania i ograniczenia, które wyznaczają ramy naszego działania. Może to rodzić różne wyzwania organizacyjne i merytoryczne. Np. krótki termin realizacji zadania czy praca z grupą o sprzecznych potrzebach. To z kolei budzi emocje, powoduje reakcje w osobach zaangażowanych w dane przedsięwzięcie. Dlatego, poza merytorycznym omówieniem i poszukiwaniem rozwiązań, możemy potrzebować wsparcia emocjonalnego. Na nasze warunki pracy wpływają także decyzję osób, z którymi bezpośrednio nie mamy kontaktu, np. burmistrz. Wówczas obszarem pracy może być uznanie granic naszego wpływu, redefiniowanie celów i własnych oczekiwań, co do tego jak widzimy naszą pracę. 

  1. Relacje z osobami  uczestniczącymi w spotkaniu, ze społeczności

Najczęstszą formą procesów partycypacyjnych są spotkania, w których uczestniczą mieszkańcy i mieszkanki. Ujawniają się na nich emocje, wypowiedziane i niewypowiedziane potrzeby, założenia, nadzieje i frustracje –  także kierowane bezpośrednio do nas. Przed naszymi oczami kontynuują się dawne spory.  W zależności od tego jak odbieramy to, co dzieje się na takim spotkaniu może pojawić się wiele obszarów i zagadnień, które możemy obejrzeć i pogłębić podczas superwizji na przykład:

  • sytuacje, które stanowiły wyzwanie dla prowadzących,
  • co i w jaki sposób osoby uczestniczące wniosły lub nie w spotkanie i nasze nastawienie do podnoszonych przez nie zagadnień (stronniczość),
  • jak postrzegamy określone osoby, jak oddziałują na nas ich zachowania, jakie przypisujemy im intencje, 
  • w jaki sposób uczestniczki i uczestnicy mogą nas odbierać (na poziomie tożsamości, odgrywanej roli) i jakie ma to znaczenie,
  • dynamika grupy i interakcje w jej ramach, wewnętrzne hierarchie, relacje władzy,
  • kto był obecny, kogo nie było (np. reprezentacja różnych grup społecznych) i związane z tym przekonania, przeżycia,
  • nazwanie zakresu naszego wpływu.
  • Meta-tematy

Na sposób realizacji zadań może mieć też wpływ nasze wyobrażenie tego, kim powinnam być jako osoba zajmujące się partycypacją, jaka jest moja tożsamość zawodowa, jakie cele realizuję i w jaki sposób, na co mogę sobie pozwolić, a na co nie? Refleksja nad tym obszarem może ujawnić przekonania lub oczekiwania, które mogą być obciążające czy nierealistyczne. Niekiedy to kwestia porównania społecznych wyobrażeń do tego, co uważam na ten temat i zbadania, czy nie rodzi się tu napięcie utrudniające pracę. 

  • Znaki zapytania

Zdarza się również, że dopiero na sesji superwizyjnej osoba odkrywa, co jest istotą jej wątpliwości, problemu. Przychodzimy z tzw. “nie wiem” czy “coś mnie tu zatrzymuje, ale nie wiem co” i dopiero rozmowa wspiera w wyklarowaniu pytania superwizyjnego. 

Tematów, z jakimi można przyjść na superwizję jest więc bardzo dużo. Jednak nie chodzi o omawianie każdego wymienionego wyżej aspektu. Kluczem doboru tematu na superwizję jest zawsze potrzeba osoby, która korzysta z tego wsparcia. 

Jak wygląda superwizja?

To od superwizorki  i  podejścia, w którym pracuje, narzędzi jakie stosuje w swojej pracy i potrzeb osób, dla których prowadzi superwizję, zależy, jaką strukturę będzie miała sesja superwizyjna. Warto też sprawdzić, czy styl danego superwizora służy osobie, czy grupie która się superwizuje. 

Na kształt superwizji wpływa także:

Liczba osób uczestniczących i charakter relacji między nimi

  • superwizja indywidualna – prowadzona z jedną osoba w oparcu o jej doświadczenie,
  • superwizja grupowa – osoby wykonujące ten sam zawód, zajmujące się podobnym tematem łączą swoje doświadczenia i wymieniają się spostrzeżeniami,
  • superwizja zespołowa – podmiotem superwizji jest zespół osób pracujących ze sobą na co dzień, które przyglądają się swojej współpracy i ważnym dla siebie kwestiom. 

Rola osoby superwizującej

  • Superwizja uczestnicząca – superwizorka bezpośrednio obserwuje osobę superwizującą się w działaniu np. podczas prowadzonego przez nią spotkania, 
  • Superwizja pośrednia – podstawowym materiałem pracy jest opowieść osoby superwizującej się. 

Superwizja może oczywiście mieć  miejsce na spotkaniu bezpośrednim lub online. 

Prowadzenie

Superwizja może też być prowadzona przez zewnętrznego superwizora  lub mieć formę superwizji koleżeńskiej, podczas której osoby w ustrukturyzowany sposób wymieniają swoim doświadczeniem i wsparciem. 

Częstość i długość sesji 

To jak długo trwa sesja i jak często się odbywa zależy od potrzeb i możliwości danej osoby czy zespołu. Może odbywać się w formie częstszych i krótszych spotkań (raz na tydzień, dwa tygodnie) lub jednego spotkania w miesiącu, które trwa kilka godzin. Zdarza się też, że dany zespół decyduje się na superwizję w formie jedno- lub dwudniowego warsztatu. 

Przebieg sesji superwizyjnej

Każda sesja ma określony przebieg wynikający z danej metody. Podstawowe elementy sesji to:

  • Ustalenie kontraktu, czyli zasad zgodnie z którymi pracujemy. Często przeznaczone jest na to oddzielne spotkanie kontraktujące. Zasady budują poczucie zaufania i bezpieczeństwa, pozwalają na określenie ram i granic spotkania. Jest to bardzo ważny element procesu superwizyjnego, dzięki któremu możliwa jest szczera, wspierająca praca. Ustalanie kontraktu to przestrzeń zarówno dla osób uczestniczących, jak i superwizorki. Pojawiają się takie zagadnienia jak:
    • podstawowe zasady, np. poufność, dzielenie się doświadczeniami a nie ocenianie,
    • potrzeby, oczekiwania względem procesu, cele,
    • wyznaczenie ram pracy przez superwizora, przedstawienie swojego podejścia i obszarów specjalizacji,
    • podstawowe tematy organizacyjne, np. liczba i długość sesji, miejsce spotkań, wynagrodzenie.

W wyniku spotkania kontraktującego obie strony mogę zweryfikować, czy decydują się wejść w relację superwizyjną. 

  • Zbieranie potrzeb i określenie celu. W superwizji grupowej może odbyć się w formie rundki, w trakcie której osoby zgłaszają sprawy, z którymi przyszły. Pozwala to na uszczegółowienie celu danej sesji, decyzję na co przeznaczyć czas, który jest do dyspozycji i czym się zająć w jakiej kolejności.
  • Omawianie tematu lub tematów. Głównym narzędziem superwizyjnym jest rozmowa. Dobrze, żeby miała ona określoną strukturę, która umożliwia przepracowanie zgłoszonego tematu. Dlatego superwizor może zaproponować różne narzędzia i metody praca np: metafora, skojarzenia, drama, praca z kartami albo określoną strukturę podzieloną na etapy. 
  • Zakończenie spotkania, podsumowanie wniosków, refleksji, ustalenie kolejnych kroków. 

Warto pamiętać, że ponieważ sesja superwizyjna opiera się na doświadczeniu konkretnych osób i nawiązanych między nimi relacji, spotkanie na ten sam temat może mieć zupełnie inny przebieg i doprowadzić do innych wniosków w zależności od tego, kto i w jakim momencie weźmie w nim udział.

– – –

Naszą refleksję na temat superwizji z perspektywy praktyczek partycypacji i superwizorek uzupełniamy, zgodnie z zasadą patrzenia na sytuację z wielu perspektyw, punktem widzenia osoby uczestniczącej w superwizji. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Marią Filipiak z Fundacji Ludzie z Natury. Maria wzięła udział w superwizji grupowej, którą poprowadziłyśmy podczas 10. Forum Praktyków Partycypacji dla osób uczestniczących w wydarzeniu. Jej tematem były trudne sytuacje na publicznych spotkaniach konsultacyjnych. Na początku sesji zaprosiłyśmy chętną osobę, która byłaby gotowa popracować na swoim przykładzie na forum grupy. Zgłosiła się Maria, która chciała porozmawiać o poprowadzonym przez siebie spotkaniu i trudnościach, jakie napotkała. 

Agata: Opowiedz, co sprawiło, że zgłosiłaś się ze swoim tematem na sesji superwizyjnej na Forum Praktyków Partycypacji?

Maria Filipiak: Zagadnienia związane z dialogiem i facylitacją są dla mnie rozwojowe, fascynują mnie i ciekawią. Na Forum Praktyków Partycypacji przyjechałyśmy dzięki programowi “Jak rozmawiać” prowadzonym przez Fundację Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego. Projekt zaczął się jesienią 2022, same założyłyśmy własną organizację, Fundację Ludzie z Natury, w marcu 2022 roku, temat jest więc bardzo świeży. Widzę dużo podobieństw z kręgami kobiet, w których działam. Byłam też bardzo ciekawa, co to jest w ogóle superwizja i z czym to się je. 

No a oprócz tego, jestem osobą dosyć angażującą się w różne rzeczy i często jak za długo w moim mniemaniu trwa przedłużająca się cisza to ja mówię “dobra, no to ja mogę”.  I w taki sposób też jestem w Radzie Rodziców szkoły Muzycznej. [śmiech]

Agata: A pamiętasz z czym Ci się superwizja kojarzyła wcześniej? Czy ci się wogóle jakoś kojarzyła?

Maria: Wiedziałam, że to jest jakieś narzędzie, że służy do ewaluacji, ale nie wiedziałam dokładnie, na czym polega. To było takie bardzo ogólnikowe. A samo słowo bardziej mi się kojarzyło z telewizją niż z czymkolwiek innym. [śmiech]

Agata: A po tym doświadczeniu, jak byś dla siebie zdefiniowała superwizję?

Maria:  To narzędzie bardzo pomocne przy rozwiązywaniu…. pierwsze słowo, które mi przychodzi do głowy, to “problemu”, ale to niewystarczająco określa, co mam na myśli. Chodzi mi o coś takiego: mam spotkanie i na nim wydarzy się coś, co mi siedzi w głowie i zastanawiam się, co mogłabym zrobić lepiej albo inaczej. Wtedy takie narzędzie jak superwizja jest świetne. Okazja, by przeanalizować, co się zrobiło dobrze, co się zrobiło źle. Przeprowadzić ewaluację po spotkaniu. A nawet takie super spontaniczne wzięcie udziału w tej superwizji na Forum, kiedy na szybko wybrałam temat, o którym powiedziałam, bardzo mi uporządkowało tamtą sytuację.

Justyna: Mówisz o tym, że ze względu na specyfikę tej pracy, pewne rzeczy zostają i to pracuje w człowieku. Jak się odkłada w Tobie ta praca?

Maria: Za każdym razem jak są negatywne emocje, to coś we mnie zostaje. Zawsze zastanawiam się potem, co mogłam zrobić inaczej czy poprowadzić w taki sposób, żeby trochę zneutralizować te negatywne emocje.

Agata: A jak po czasie wspominasz sesję superwizyjną na Forum, w której uczestniczyłaś?

Maria: Bardzo pozytywnie. Zarówno udział w Forum, jak i w superwizji to była taka super spontaniczna sytuacja, a zarazem przygoda. Superwizja była zupełnie nowym doświadczeniem tego, jak można działać i jak można sobie pomagać. Była merytoryczna, poszerzyła moje patrzenie na spotkanie, które prowadziłam. Przyjrzałam się temu, co działo się na nim, ale także temu, co je poprzedziło i co nastąpiło później. To było cenne. No i czułam się zaopiekowana. To było bardzo pozytywne doświadczenie i miałam bardzo pomocne przemyślenia

Justyna: Powiedziałaś wcześniej, że czułaś się zaopiekowana podczas sesji, powiesz proszę coś więcej na ten temat?

Maria: Mam na myśli to, jak z Agatą mi się rozmawiało. Ton głosu, jej mowa ciała i zachowanie. Miała takie spojrzenie w oczy, takie pytania, które nie wiem czy celowo, czy spontanicznie, były takie, że się czułam totalnie komfortowo odpowiadając. Nie były w żaden sposób atakujące ani wymagające. Flow spotkania był bardzo fajny. I to się przełożyło na moje poczucie zaopiekowania. 

Justyna: A jeśli chodzi o stronę merytoryczną sesji, to co dla Ciebie było ważnym aspektem? 

Maria:  To, że się czułam zaopiekowana pozwoliło mi potem przyjąć na spokojnie to, co mieli do powiedzenia obserwatorzy. Wiedziałam, że jestem bezpieczna, mam wsparcie. Więc nawet jeżeliby coś negatywnego wyniknęło z ich wypowiedzi, to dla mnie byłoby to ok. I to poczucie bezpieczeństwa pozwoliło mi merytorycznie skorzystać z tej rozmowy – nie doszukiwałam się u nich ataku, ani negatywnych komentarzy, tylko wyciągałam takie rzeczy, które faktycznie mogłam uwzględnić. Może następnym razem, przy kolejnej rozmowie, zwrócę na nie uwagę, przygotuję się w inny sposób. 

Agata: To, co powiedziałaś przypomina mi, jak ważne jest w superwizji nawiązanie relacji między osobą superwizującą się a superwizorką i zbudowanie zaufania. To daje bezpieczeństwo, które potem umożliwia uczenie się, rozwój, zmianę. 

Maria: Tak, to jest dokładnie to. Jakbym się nie czuła bezpiecznie, to mogłabym po prostu pójść w takim kierunku, że cokolwiek oni by nie powiedzieli, ja bym się zamknęła i nie chciała ich słuchać. Bo wydawałoby mi się, że krytykują mnie za bardzo. A tak czułam się dobrze i wiedziałam, że Ty jesteś po mojej stronie. Wtedy można było podejść do komentarzy z większą otwartością. 

Jeszcze jedna rzecz przychodzi mi do głowy. Superwizja daje poczucie, że nie jest się jedyną osobą na całym świecie z takim problemem.

Agata: Możesz proszę powiedzieć więcej na ten temat?

Maria: Jasne. Takie przemyślenie towarzyszy mi praktycznie przy każdej rozmowie dialogowej i przy praktycznie każdym kręgu, w którym biorę udział. Że jak wyrzucam z siebie problemy, swoje wątpliwości albo tematy, z którymi się mierzę, to przynajmniej jedna osoba zawsze mówi: “Ja też tak mam!”.

I to daje takie poczucie, że nie jestem w tym sama. W superwizji celowo stawiasz się w sytuacji, kiedy możesz spotkać osobę, która ma podobnie. Wspólnie jest trochę łatwiej rozwiązać jakiś problem.

Agata: Zatrzymałabym się przy samej sytuacji sesji superwizyjnej, w której brałyśmy udział. Miała specyficzną konstrukcję. Podczas pierwszej części opowiedziałaś o swoim wyzwaniu, doświadczeniu, któremu chciałaś się przyjrzeć. Ja zadawałam Ci pytania, żeby lepiej zrozumieć sytuację, o której mówiłaś, jej różne aspekty, zobaczyć świat wokół Ciebie. Po tej pierwszej sesji pytań i odpowiedzi, głos otrzymały cztery osoby, tzw. zespół reflektujący, które przysłuchiwały się tej naszej rozmowie i mogły potem w niezakłócony przez nas sposób przez kilkanaście minut powiedzieć, co usłyszały. Rozmowę z nimi facylitowała Justyna. Potem znowu my we dwie rozmawiałyśmy o tym, co usłyszałeś od osób obserwujących, by ponownie przejść do sesji wypowiedzi zespołu reflektującego. Sesję zakończyło Twoje podsumowanie. Całości z kolei przyglądały się osoby obserwujące sesję, które przyglądały się jej jak w akwarium.

Jak się miałaś w tej sytuacji, kiedy publicznie opowiadałaś o swojej historii, odpowiadałaś na moje pytania i słuchałaś, jak mówią o niej i o Tobie inne osoby – kiedy dzieliły się swoimi hipotezami, uwagami, pomysłami?

Maria: Samo opowiadanie tej historii wspominam bardzo dobrze. To nie była głęboka sytuacja osobista, więc też miało to trochę inny wymiar. Miałam możliwość przeanalizować swoje emocje, uczucia w tamtym momencie, o którym rozmawiałyśmy.

Ale to Ty mi dałaś poczucie bezpieczeństwa, żeby o tych swoich emocjach porozmawiać. Pamiętam, że potem twoje pytania doprecyzowujące też były bardzo celne i fajne. Natomiast pamiętam też moją frustrację, jak nie mogłam odpowiedzieć osobom z zespołu reflektującego, dopowiedzieć czegoś czy wyjaśnić, kiedy dzielili się swoimi przemyśleniami. To był jedyny niekomfortowy moment. Natomiast samo analizowanie i komentowanie mojej mojej sytuacji nie robiło we mnie nic. Czułam się z tym dobrze, dzięki poczuciu bezpieczeństwa, o którym mówiłam.

Agata: Coś jeszcze Cię w tym wspierało?

To wynika też z moich wcześniejszych doświadczeń. Przez wiele lat  przejmowałam się bardzo tym, co inni mówią i musiałam to sobie przepracować. I teraz, jak bardzo coś mnie dotyka, zastanawiam, czy to jest moje, czy kogoś innego. To są moje takie wewnętrzne analizy. Fajnie jest obserwować, jak wpływają na mnie czyjeś rady czy konstruktywna krytyka. To było super i, dzięki temu, mogę coś zawsze zabrać dla siebie. 

Dystans do tego, co mówią inni wypracowałam sobie w kręgach kobiet. Kiedyś koleżanka powiedziała mi, że źle wychowuję dzieci i bardzo mnie to zabolało. Przyszłam z tym do kręgu i jedna z kobiet spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała “Ty wiesz, że to jest jej, a nie Twoje”. I to był taki bodziec, żeby się zacząć głębiej zastanawiać nad tym, co tak naprawdę jest moje w takich sytuacjach, a co nie jest. I teraz robię to ćwiczenie za każdym razem, kiedy ktoś mówi mi coś, co mnie bardziej dotyka. 

Agata: Takie podejście można też wyćwiczyć w ramach samej superwizji. Korzystać z różnych form wsparcia – spotkań indywidualnych, a potem grupowych. No i zadaniem superwizorki jest też dobranie takich metod, które pozwolą zbudować w grupie odpowiednią komunikację.

Justyna: Widzisz jakiś sens w tym, że ta metoda zakłada, że nie możesz odpowiedzieć ?

Maria: Teraz dostrzegam pozytywny aspekt tego wstrzymania się i niereagowania na bieżąco. Natomiast tam wydawało mi się, że jakbym zareagowała od razu, to mogłabym dla siebie z tego więcej wyciągnąć, jakbym komuś coś lepiej wyjaśniła, doprecyzowała. Natomiast teraz wiem, że po prostu to, co ma być powiedziane, będzie powiedziane i to, co ma być usłyszane, będzie usłyszane.

Justyna. Co masz na myśli?

Maria: Wiesz, może na przykład byłoby tak, że jak ja bym zaczęła dopowiadać i bezpośrednio zaczęła rozmawiać z jedną osobą, to druga by się nie wypowiedziała. Jedna rzecz byłaby dociśnięta do końca i wyciśnięta jak cytrynka. Natomiast czegoś innego, może równie ważnego, a może dla mnie ważniejszego, bym się nie dowiedziała ze względu na brak czasu czy brak odwagi.

Justyna: Jak Twoim zdaniem można by zachęcić osoby, które nie są przekonane, że warto skorzystać z superwizji? 

Maria: Może być tak, że ludzie nie czują się bezpiecznie w dzieleniu się swoimi emocjami. Ale nie wiem, co zrobić, żeby się nie bali. Chyba tylko zachęta typu “Przyjdź i przekonaj się”, bo żaden opis nie oddaje tego, co daje doświadczenie takiej superwizji. Uświadomienie sobie, że tak naprawdę nie ma się czego bać bardzo pomaga. Daje motywację, żeby korzystać z takich narzędzi. 

Ograniczeniem są też na pewno pieniądze i czas. Jeżeli to byłoby dostępne darmowe narzędzie, to na pewno korzystałoby z niego więcej osób. Choćby ja i mój zespół z Fundacji. Nam trudno jest się w ogóle spotkać w realu ze względu na pracę, dzieci, zadania. Ale ja bardzo będę dążyła do tego, żeby superwizja się odbywała, bo bardzo wierzę w to narzędzie – ono naprawdę jest skuteczne i coś daje. Natomiast zdaję sobię sprawę, że jeśli ktoś nie wierzy w skuteczność czy nie ma świadomości, jak to może pomóc, to nie będzie widział sensu spotykania się.

Justyna: Jak myślisz, można coś z tym zrobić?

Maria: Bardzo bym chciała, żeby superwizja była szerzej dostępna. Żeby ktoś napisał wielki projekt, w którym udostępniłby możliwość superwizowania się wokół różnych tematów. Żeby świadomość tego, że to jest naprawdę przydatne narzędzie była większa. 

Justyna: A gdybyś miała napisać uzasadnienie projektu “Superwizja w pracy w partycypacji obywatelskiej”, to jakby ono brzmiało?

Maria: Dzięki takiemu narzędziu organizacje pozarządowe mogą się rozwijać, ewaluować i skuteczniej realizować swoje zadania partycypacyjne. Moment, w którym mamy dostępne narzędzia wspierające w byciu coraz lepszymi, pomagające dostrzegać, co można jeszcze poprawić, jest tym momentem, w którym faktycznie zaczniemy zmieniać się na lepsze. A kiedy dreptamy w miejscu i wydaje nam się, że już wszystko jest ok i w zasadzie nie ma co zmieniać, to zmiany nie ma i nie będzie. 

Agata i Justyna: Dzięki za rozmowę, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem. No i mamy nadzieję, że Twoje życzenie, żeby superwizja stała się popularniejsza wśród praktyczek i praktyków partycypacji się zrealizuje.

 


 

Przypisy

[1] Tworząc ten tekst starałyśmy się połączyć nasze doświadczenie z obszaru partycypacji i superwizji. Dlatego w tekście można odnaleźć zarówno perspektywę praktyczek partycypacji, które projektowały i prowadziły procesy partycypacyjne, jak i superwizorek.

[2] W tym miejscu chcę [AU] serdecznie podziękować Agnieszce Zarzyckiej i Katarzynie Sekutowicz, prowadzącym Szkołę Superwizji Stowarzyszenia Trenerskiego Organizacji Pozarządowych, w której miałam okazję uczestniczyć. Ten tekst powstał dzięki wiedzy i umiejętnościom zdobytym podczas tego kursu.

[3] Za: Penny Henderson, Jim Holloway, Anthea Millar. Superwizja w praktyce. Jak zostać superwizorem w zawodach nakierowanych na wspieranie i pomaganie, Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, Warszawa 2014

[4] W tekście naprzemienne posługujemy się rodzajem żeńskim i męskim w odniesieniu do osoby superwizującej.


Agata Urbanik. Jestem facylitatorką, superwizorką i trenerką. Prowadzę Pogotowie Facylitacyjne. Od lat współpracuję z organizacjami społecznymi, instytucjami publicznymi i samorządami. Specjalizuje się w facylitacji strategicznej – projektowaniu i prowadzeniu procesów partycypacyjnych, w których tworzę przestrzeń do dobrej rozmowy i osiągania wyznaczonych celów. Szczególnie interesuje mnie facylitacja dialogów. Jestem certyfikowaną facylitatorką dialogu i współpracowniczką Nansen Center for Peace and Dialogue, trenerką Stowarzyszenia Trenerskiego Organizacji Pozarządowych (sTOP) i Akademii Psychologii Głębokiego Dialogu. Ukończyłam szkołę superwizji sTOP.

Justyna Dubanik. Jestem psychoterapeutką, facylitatorką oraz trenerką grupową i antydyskryminacyjną. Ukończyłam szkolenie w Instytucie Integralnej Psychoterapii Gestalt, a także Akademię Treningu Antydyskryminacyjnego. Od ponad 15 lat wspieram różnorodne grupy i społeczności w ich rozwoju. Prowadzę superwizję indywidualną i zespołową z zakresu procesów grupowych, komunikacji i wsparcia w rozwiązywaniu trudności zawodowych. Prowadzę szkolenia i warsztaty rozwojowe, a także facylituję procesy partycypacyjne i strategiczne. 

Tekst powstał w ramach projektu „Przestrzeń Praktyków Partycypacji” realizowanego z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG.


Informacja o plikach cookies

Ta strona używa plików cookies i podobnych technologii. Kontynuując jej przeglądanie, wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie zgodnie z Twoimi ustawieniami przeglądarki.

Powrót do góry strony